Start

flowerpot

Donice
i nie tylko

artykuły do aranżacji
zieleni

czytaj więcej

ctree

Dekoracje
świąteczne

zadbamy o stworzenie świątecznej atmosfery

czytaj więcej

uslugi

Usługi
ogrodnicze

szeroki zakres prac ogrodniczych

czytaj więcej

flowerr

Zieleń we wnętrzach

aranżacja i pielęgnacja

czytaj więcej

gardens_ico

Ogrody, tarasy i balkony

od projektu do wykonania

czytaj więcej

bbgmeSerdecznie Witamy w Bluebell

Bluebell to firma, która powstała z pasji i radości z obcowania z naturą. Pragniemy podzielić się naszą wiedzą i pomysłami jak stworzyć niebanalne i przyjazne ogrody, tarasy i balkony, jak w ciekawy sposób zaaranżować zieleń we wnętrzach. Oferujemy usługi obejmujące projekty i wykonanie.

Zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą.

 

Blog

Zielono mi czyli dzień z życia ogrodnika

field-724200_1280Od razu uprzedzę, że jeśli ktoś wyobraża sobie pracę ogrodnika jako przechadzanie się z sekatorkiem wśród kwiecia, w słomkowym kapeluszu na głowie to jest w grubym błędzie :) . Sekator owszem tak, ale częściej łopata, grabie, worek z ziemią, pięciokilowa zazwyczaj sadzonka czy kłujący nawet przez ubranie świerk ;) Poza tym myli się również ten który myśli że firma ogrodnicza zajmuje się roślinami... no może trochę rzeczywiście :) . Dzień z życia ogrodnika to też spore uproszczenie bo każdy dzień z pracy jest inny i nie da się tego jakoś uśrednić. Zatem opisem będzie zlepek z kilku, przypadkowo wybranych dni :) . Po pierwsze dzień ogrodnika jest długi i zaczyna się ok. 7.30 podróżą do którejś ze szkółek. Z listą w dłoni, albo po odbiór złożonego wcześniej zamówienia. Gdy jedziemy do jednej ze szkółek na zachodzie Warszawy – obowiązkowo czapka na głowę - najbardziej wietrzne miejsce w Polsce znajduje się właśnie tam. Szkółka jest w szczerym polu ale za to wybór sadzonek ogromny. Próbujemy znaleźć miejsce wśród innych dostawczaków i tirów załadowanych już zazwyczaj tujami, które pojadą za naszą wschodnią granicę. Wiecie, że Rosja, Ukraina importują najwięcej tujek? My tym razem nie bierzemy tui, wybieramy za to kwitnące krzewy. Szukamy budlei – są, schowane za rododendronami, ale jakieś mizerne, decydujemy się na inne. Nie skuszą nas również piękne jak z obrazka różaneczniki – widać, że ze szklarni, a to dopiero kwiecień i takie niezahartowane krzewy mogłyby szybko przemarznąć. W innym miejscu znajdujemy pewniejsze sadzonki. Potem jeszcze byliny – też w innej lokalizacji, bo szkółki zazwyczaj specjalizują się w jakiś konkretnych grupach roślin. Czyli od rana kurs ok. 60 km wokół Warszawy :). Załadowanym po brzegi Transitem wyruszamy do klienta.

Ogrody są przeróżne – bardzo ascetyczne (trawnik i iglaki), swobodne, formalne, zarośnięte i takie gdzie dopiero powstaną nasadzenia. Klienci też są przeróżni, tacy co chcą wszystko wyciąć w pień, tacy co jeszcze by coś dosadzili, znawcy i zupełni laicy. Łączy ich jedno – każdy bez wyjątku uśmiecha się na widok posadzonych roślinek i każdy bez wyjątku częstuje kawą co jest naprawdę bardzo miłe.

Praca zazwyczaj zaczyna się od uprzątnięcia terenu, a koncepcje na zagospodarowanie ciągle ewoluują. W trakcie pracy w ogrodzie stopniowo odkrywa się kolejne miejsca, a pomysły rodzą się spontanicznie: o, tu by pięknie wyglądała huśtawka, albo teraz odsłoniło się sporo pustego miejsca, trzeba to czymś wypełnić. Staramy się ściśle dopasować do gustu gospodarzy ale nie boimy się podsuwać nowych pomysłów czy sugerować to i owo. I tak każda wizyta kończy się dodatkowymi kursami do szkółek czy marketów budowlanych. No właśnie.. sadzenie roślin to jedno ale ogród to tak naprawdę i nawierzchnie, i oświetlenie, i mała architektura, i ogrodzenie, i mnóstwo innych detali – a więc oprócz sekatorka :)  mamy ze sobą solidną wiertarkę, pilarkę spalinową, zapas paliwa i oleju do tejże, szcypce do ściągania izolacji, ze dwie zapasowe płyty betonowe, młotki różnego rodzaju, wkręty i temu podobne drobiazgi ;) Dokładnie wiemy, co gdzie jest w każdym z marketów budowalnych, gdzie która rzecz jest tańsza a gdzie obsługa najbardziej pomocna. I tak naszym faworytem jest zdecydowanie taki sklep, którego nazwa zaczyna się na C :) . Tam błyskawicznie załadują paletę z korą a znajomy pan z działu ogrodniczego zawsze doradzi: „te bukszpany koniecznie podsypcie bo nie pójdą!”. Za to w konkurencji ciężko znaleźć cenę produktu a na pytanie czy może nam ktoś załadować tę paletę wózkiem widłowym bezpośrednio na samochód otrzymamy odpowiedź – tam są wózki (na kółkach), proszę sobie przeładować...
No i generalnie siłownia i aktywność fizyczna – 300 % normy :) .

Ale jest i praca umysłowa :) . Każdą realizację poprzedzają naprawdę długie godziny (często nocne no bo w dzień ten sekator..) przeglądania katalogów i książek, szukania inspracji, tworzenia wizualizacji, podliczania kosztorysów, sprawdzania cen u dostawców i scalania tego w konkretny projekt wysyłany do klienta. Ale wiecie co? Każdy z tych etapów daje niesamowitą frajdę i ciężko byłoby mi wskazać najprzyjemniejszą część pracy. Każdy tydzień przynosi nowe znajomości, nowe miejsca i nowe pomysły. Z pewnością nie jest nudno. A na pewno soczyście zielono :)

Czytaj więcej